— Itami... Ja... Ja muszę to przetrawić. To nie tak, że ja czuję coś złego. - zacząłem niepewnie i wziąłem głęboki oddech, by uspokoić szalejące myśli. Delikatnie wziąłem jej łapy w swoje.
— To, co mi ujawniłaś, jest dla mnie całkowicie nowe. Nie jestem pewien, czy ja... Czy ja jestem gotowy na pojęcie tego. Nigdy nie miałem styczność z możliwością kochanka wielu. Mam swoje obawy, dotyczące tego rodzaju miłości. Może zabrzmię jak egoista, ale czy w takich związkach wystarcza miłości dla każdej ze stron? - spytałem, nie w porę pojmując, że wyznałem swoje obawy otwarcie przed waderą, która tak skutecznie skradła moje serce. Uśmiech Itami był lekki jak wiosenny wiaterek, ale jednocześnie ciepły jak letnie słońce. Czułem, jak bardzo serce wali mi w piersi. Bałem się, że być może to nie do końca normalne. Na szczęście miałem przed sobą panią medyk, która tak naprawdę była powodem mojego dziwnego stanu.
— Miguel, mogę cię zapewnić, że miłości starczy dla wszystkich. - odparła słodkim, nieśmiałym głosem, który sprawił, że zaschło mi w pysku. Oblizałem się, sam już nie wiedziałem, czy z nerwów, czy właśnie z powodu suszy w pysku.
— Ja... Ja wciąż będę o ciebie zabiegać. - odparłem cicho, bojąc się, że mogę ją w jakiś sposób spłoszyć. Czasami Itami przypominała mi pięknego motyla. Była hipnotyzująco piękna, lecz łatwo było ją zranić i spłoszyć. Przez to miałem ochotę chronić ją własnym ciałem przez cały czas. Gubiąc się w tych wszystkich myślach, sam zdziwiłem się, jakim beznadziejnym romantykiem się stałem. Delikatnie pochyliwszy łeb, chwyciłem w łapę jej i podniosłem lekko, by móc musnąć jej miękkie futerko na jej palcach swoim pyskiem.
— Ja, obiecuję, że dostosuję się do ciebie. Nauczę się żyć z kimś, kto ma tak wielkie, kochające serce jak twoje. Pragnę też cię poprosić, byś mnie poprowadziła. - odparłem spokojnie, starając się, by mój opanowany stoicyzm wrócił. Nie chciałem się ciągle czuć w ten sposób, tak bezbronny i odsłonięty przed nią. Bałem się, że wyjdę na jej oczach na miękkiego, gdzie prawda była zupełnie inna. Ale cóż mogę poradzić? Ta wadera z łatwością przebiła moje mury w zabójczym tempie.
— Mogę liczyć na twoją pomoc Itami? Naprawdę mi na tobie zależy. Tak wiele tobie zawdzięczam, że czuję się winny, że znów proszę cię o przysługę. Ale tym razem chodzi o coś ważniejszego niż moje życie. O uczucie, które do ciebie czuję. Mam pewność, że to ono, zaczęło dyktować moją przyszłość... Teraz tylko chcę wiedzieć, czy będziesz jej częścią. No... Zarówno ty, jak i każdy, kto także będzie ci bliski.- dodałem nieco niepewnie, ale mimo moich niepewności byłem pewien, że będę ją akceptować w pełni i wszystko, co jej bliskie. Nawet, jeśli wykracza to poza mój dotychczasowy komfort. Świat się zmienia, a ja jestem gotowy zmienić się dla Itami.
< Itami?>
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 598
Ilość zdobytych PD: 299 PD + 50 PD + 150% ~ 449 PD
Łącznie: 798 PD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz