Płeć: Wadera | Wiek: 1 rok |
Rasa: Wilk | Ranga: Albadio | Profesja: Rekrut | Poziom: 3 (3055/5000 PD) |
Kontakt: [DG] CookieAlpaka | [Gmail] alpakacookie@gmail.com |
[DC] CookieAlpakaPL#1755 |
Autor: CookieAlpaka - Art należy do właściciela postaci
Wpatrywałam się jak zahipnotyzowana w piękny taniec ptaków. Wydał mi się taki piękny i romantyczny. Wzruszyłam się na to i westchnęłam z fascynacji. Po chwili zorientowałam się, że mój towarzysz wstał. Również wstałam i ruszyłam za nim. Skoro nie było pożegnania, to chyba dalej powinniśmy sobie towarzyszyć, prawda? Skocznymi krokami dorównałam mu tępa.
— Dużo wiesz o ptakach, prawda? - spytałam z uśmiechem. Samiec spojrzał na mnie. Przez chwilę milczał, ale znów zerknął na mnie.
— Co nieco. - mruknął. Wesoło machnęłam ogonem i rozejrzałam się wokół.
— To naprawdę niesamowite, że tyle o nich wiesz. Musisz je naprawdę lubić. Ja mam słabość do wszystkiego, co żyje. - odparłam z uśmiechem. Silvan nie odpowiedział. Zapadła między nami cisza. Nie byłam pewna, czy powinnam ją przerwać, ale ostatecznie wiedziałam, że muszę coś zrobić, jeśli chcę go lepiej poznać.
— Piękna pogoda, prawda? - spytałam, a w duchu trochę się skarciłam, że zdecydowałam się na tak przestarzały sposób podtrzymania rozmowy. Samiec niespiesznie rozejrzał się po okolicy i skinął głową.
— Tak, dość przyjemna. - mruknął.
— Wiesz, chciałam ci od razu podziękować. Gdyby nie ty, nie zobaczyłabym pięknego i romantycznego tańca ptaków. To z pewnością na długo zostanie w mojej pamięci. Mam słabość do wszystkiego, co związane z romantyzmem. - odparłam z uśmiechem. — Sama nigdy nie miałam możliwości podziwiania tak pięknych zjawisk. Zazwyczaj wszystkie ptaki uciekały z powodu mojej niezdarności. - odparłam nieco zakłopotana. Silvan jednak wydawał się tym nie przejmować. Spojrzał na mnie i szedł dalej.
— Ptaki są mocno płochliwe. Nawet drobny dźwięk może sprawić, że wzbiją się w powietrze. - odparł, a ja uśmiechnęłam się lekko.
— To musi być niesamowite uczucie, tak wzbić się w powietrze i móc polecieć gdzie tylko się zechce. Zero ograniczeń i uczucie wiatru w śmierci... To znaczy, w piórach.- zaśmiałam się i znów na niego spojrzałam.