— Czekajcie! - krzyknął do nich, ale byli już za daleko. Zaryzykował więc, i zostawił swoją zdobycz na chwilę "bez opieki". Pobiegł ich śladem, w kierunku lasu.
~ Po co ja to w ogóle robię? Co mnie do tego tchnęło? ~ myślał w duchu. Czyżby zaczynało mu się nudzić życie włóczęgi? Albo może to ta mała wilczyca obudziła w nim coś, co dawno było uśpione? Jakiś instynkt pseudo-rodzicielski? A może pedantyzm, bo ta jej technika polowania prosi o pomstę do nieba?
Kiedy zbliżył się na tyle, by móc ich dostrzec, stanął w miejscu i zawył. Wył na całe gardło, dopóki tamci nie stanęli. Odwrócili się w jego stronę.
— Zaczekajcie! - zaczął do nich biec. Ci cierpliwie czekali, aż biały wilk do nich dobiegnie. Na szczęście zbiegał z górki i to długo nie potrwało. — Może oszalałem... - zaczął. — ale mógłbym raz dołączyć do waszych treningów? - zapytał z odpowiednią dozą nieśmiałości. — Rozumiem, jeśli odmówicie. A pytam z tego powodu, gdyż kiedyś też nauczałem... Mogę wiedzieć to i owo, coś się na pewno przyda.
Biały nie oczekiwał żadnej odpowiedzi, tym bardziej takiej pozytywnej, bo któżby myślał zostawiać swoje szczenię pod opieką starego, nieznajomego wilka? Aczkolwiek jego propozycja nie wyklucza uczestnictwa w tym brata Shori, i on jest zaproszony do udziału w tym. Pytanie tylko jak długo Biały byłby w stanie grać dobrze rolę nauczyciela, bez hamowania siebie zbytnio.
< Shori? >
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 237
Ilość zdobytych PD: 119 PD + 20 PD + 150% ~179 PD
Łącznie: 318 PD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz