— Patrz uważnie. - szepnął Ryōichi, wskazując pyskiem na zarośla. — Zając zawsze ucieka zygzakiem. Musisz przewidzieć jego ruch.
Młoda wilczyca skinęła głową, wpatrując się w krzaki. Nagle dostrzegła ruch. Długie uszy, brązowe futro wyłoniły się z pobliskich zarośli. Jej mięśnie napięły się instynktownie. Bez zastanowienia rzuciła się do przodu, ale zając był szybszy. Pomknął w dół zbocza, a Shori potknęła się o kamień, niemal wywracając.
— Spokojnie! - warknął łagodnie Ryōichi. — Nie siłą, ale sprytem.
Spróbowała ponownie. Tym razem poruszała się wolniej, niżej, wykorzystując każdy kamień jako osłonę. Zając zatrzymał się, nasłuchując. To była jej szansa. Skoczyła – i chybiła o włos. Frustracja ściskała jej gardło, ale brat tylko mruknął zachęcająco. Trzecia próba była inna. Shori zauważyła, że zając zawsze ucieka w stronę gęstszych zarośli. Okrążyła go, wykorzystując wiatr, by nie wyczuł jej zapachu. Gdy zwierzę ruszyło, ona już tam była. Jej szczęki zamknęły się na karku zająca z satysfakcjonującym trzaskiem.
— Dobrze. - pochwalił ją Ryōichi. Waderka głośno za wiwatowała, był to jednak błąd. Wtedy Shori usłyszała tupot kopyt. Kozły! Stado pędziło wprost na nich, spłoszone przez, najpewniej niepohamowany okrzyk radości waderki, gdy tej w końcu udało się złapanie zdobyczy. W panice zatrzepotała skrzydłami, wywołując jeszcze większe zamieszanie. Ptaki zerwały się do lotu. Kozły rozprysły się we wszystkie strony.
Gdy kurz opadł, zobaczyła go – siwego wilka z jej porannego spotkania. Leżał nad martwym kozłem, a jego spojrzenie było pełne wyrozumiałości i... zmęczenia.
— Przepraszamy! - zawołała Shori, spuszczając głowę. — Nie chcieliśmy przeszkadzać!
Ryōichi skinął z szacunkiem starszemu wilkowi, gdy badał wzrokiem pobojowisko, które stworzyli. Shori, zaś poczuła ogromny wstyd. Znowu narozrabiała, ale stary wilk tylko oblizał pysk i skinął pyskiem na znak wybaczenia. Brat szturchnął młodszą łapą, czas zbierania się w dalszą drogę. Shori dalej wstydząc się za swoją nieuwagę, potrzebowała chwili, by dojść do siebie. Z wciąż podkulonym ogonem i położonymi po sobie uszami, podniosła swją zdobycz w pysk i ruszyłą za Ryōichim ścieżką, w dół zbocza, kierując się z powrotem do lasów na niższych terenach. Miałą nadziję, że wiecej nie będzie przeszkadzała starszemu samcowi.
< Biały >
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 379
Ilość zdobytych PD: 190 + 30 + 150% (285)
Łącznie: 505
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz