Nowa zakładka "Kącik Zadań" dla lubiących wyzwania pojawiła się w Off-top! | Zmiana pory roku. Lato zbliża się wielkimi krokami. | ADMINISTACJA PROSI W MIARĘ MOŻLIWOŚCI O PRZYŚPIESZENIU AKCJI WĄTKÓW DO OBECNEJ PORY ROKU LUB DODANIE DO OPOWIADAŃ INFORMACJI, W JAKIM CZASIE DZIEJE SIĘ AKCJA WĄTKU | THE KINGDOM OF BLOOD zaprasza do siebie! | Miła atmosfera, kochani członkowie. | Poszukujemy nowych członków! | Chętnie zawieramy sojusze! Wystarczy zostawić komentarz w zakładce: Współpraca | Jeśli masz ochotę popisać, nie krępuj się! | Zapraszamy na Discroda, gdzie jest nas dużo więcej! | Nie musisz dołączać do bloga, wystarczy nam Twoja obecność na serwerze!

niedziela, 7 grudnia 2025

Od Naharysa ciąg dalszy Lumy ~ "Spisane w wodzie"

Rzadko się zdarzało - albo w ogóle - kiedy Alfa opuszczał swoje wygodne, wypełnione przepychem komnaty i zniżał się tak nisko, by nawet skarcić swoich podwładnych. Fatygował się całą tę drogę, tylko wyłącznie dla jednego słowa.
— Trening.
Salem nie był szanowanym wilkiem, ale nikt tej zniewagi nie odważyłby się okazać mu prosto w oczy - chyba, że jest się niezwykle szalonym albo niebywale głupim. Nie było sensu wdawać się z nim w polemikę czy dyskusję. Naharys spuścił nieco głowę, odwrócił od Alfy spojrzenie, by jeszcze raz przyjrzeć się twarzy nowo poznanej wadery. Nie widział w niej niczego, poza pogardliwą satysfakcją.
~ Poczekaj, ty mały skowronku, teraz Ci się upiekło, ale następnym razem nie będziesz mieć tyle szczęścia. 
Pomyślał z uśmiechem, kreślącym się mu pod lekko spuszczonym nosem i poszedł w ślad za Salemem. Tak się zagadał z tą małą znajdą, że stracił poczucie czasu - choć to bardziej wyglądało na utarczkę słowną niż zwyczajną konwersację. Nie dał się jej tak łatwo sprowokować. Słyszał w życiu już niejedno i takie pyskowanie nie robiło na nim wrażenia - ale jedynie, co utkwiło mu w pamięci to jej piękne, seledynowe oczy, które skrzyły się za każdym razem, gdy wadera ripostowała samca. Miała charakter, to musiał przyznać. Nie przestawał ją obserwować nawet, gdy zaskoczył ich Salem - zazwyczaj inne wilki kulą się, kurczą w oczach i odpuszczają. Wadera nie drgnęła ani na jotę. Stała nadal, z niezachwianą dumą, przyglądając się całej tej scenie z niewzruszoną miną. A Alfa nawet nie zwrócił na nią uwagi - chyba jej nie zauważył. Szczęściara. Chyba nigdy nie miała okazji widzieć Salem'a wkur***nego. On go widział, wręcz kipiał ze wściekłości. Udawał, że słuchał z uwagą jego uwag i kazań na temat tego, że nie miał najmniejszej ochoty za każdym razem łazić za wojownikami i przypominać im o ich świętych obowiązkach. Kontem oka, kiedy Salem był skupiony na prawieniu reprymendy, Naharys zerknął za siebie, aby spojrzeć na pyskatą waderę. Nie było jej tam. Zdołała rozpłynąć się tak szybko, jak się pojawiła - niech cieszy się swobodą póki może.
Trening, póki co, przebiegał dość spokojnym rytmem - być może to przez rutynę, wywołaną ciągłym wałkowaniem jednego i tego samego programu treningowego. Na nudę jednak nie można było narzekać. Naharys został na poligonie do późnego popołudnia, a potem luźnym truchtem przebiegł się w stronę Varony, by tam skorzystać z reszty wolności na dzisiaj. Pierwsza rzecz, jaka skusiła jego uwagę, to wyjątkowy tumult, wydobywający się z "Prymusa". Kierowany lekką ciekawością, wspiął się po imitujących stopnie schodów dębowych belkach, zajrzał do środka, a do jego nosa doszły mieszanina różnorodnych zapachów. Jedzenia, alkoholu i palonego drewna w palenisku. A potem usłyszał nawoływania niewielkiego tłumu, zgromadzonego wokół czyjegoś stołu, dźwięk zderzającego się szkła o szkło i zrozumiał już o co chodzi. Tłum z chwili na chwilę robił się coraz to liczniejszy, gęstszy, a przez to salę wypełniał coraz to większy harmider. Naharys jednak nie był widowiska ciekawy. Jego uwagę natomiast zwróciła pewna dobrze mu zapamiętana wadera, która podobnie, co on, obserwowała widowisko z nieskazitelnie czystą obojętnością. Pierwsze, na czym się skupił, to były dobrze mu znane seledynowe oczy.

— No proszę, proszę, kogo my tu mamy - powiedział Naharys, zbliżając się do stolika wadery. Wyraz jej oczu nie zmienił się nawet kiedy spojrzała na niego.
— To znowu ty... - odparła kiedy samiec usiadł naprzeciwko niej. — Nie masz nic innego do roboty, jak na przykład podziwianie czubka własnego nosa, że nachodzisz mnie? Już drugi raz...
— Mój czubek nosa jest zbyt w porządku, by się nad nim rozckliwiać. A co do wpadania na ciebie, nie robię tego tylko dlatego, bo mi przyjemnie. Po prostu zbieg okoliczności? 
— Wmawiaj sobie dowoli - wadera oparła się wygodnie — Nawet ty nie zdołasz zepsuć mi dobrego humoru.
— A kto tu mówi o psuciu czegokolwiek? Chciałem tylko wskazać na jasność pewnych faktów, które swoją drogą są nieco dziwne. Na przykład to, że ciągnie swój do swego. - Naharys nachylił się nieco nad blatem i zawadiacko uniósł lewą brew w górę.
— Chyba nie mówisz o sobie i o mnie - parsknęła nieznacznie śmiechem — masz chyba o sobie zbyt wysokie mniemanie.
— Za to ty jesteś kiepską kłamczuchą - odparł z jadowitym uśmiechem — widać to było po tobie, tam wtedy nad jeziorem.
— Nie wysiliłabym się na kłamstwo dla ciebie, nawet gdyby mi dopłacali.
Wadera starała się wyglądać na niewzruszoną zarzutami Naharysa. Jednak on wyczuł w jej tonie nutę urazy. Samiec już wiedział, za jakie struny szarpnąć, aby nadepnąć tej pyszałkowatej ślicznotce na odcisk. 
— Następnym razem panuj nad swoim ogonem. Kiedy kłamałaś, jak z nut, zamiatałaś nim o ziemię, jak rozlataną miotłą.
— Proszę, poeta się znalazł, co żywego od odbicia w wodzie nie potrafi odróżnić. Ciekawa jestem, co jeszcze mi powiesz.
Naharys, niezrażony uwagą, przyjął od służebnej wadery butelkę mocnej czystej, którą wcześniej zamówił i dwa szklane kieliszki, po czym rozlał niewielką ilość do każdego z nich.
— Ale po co? Pewnie i tak nie jesteś tym zainteresowana.
— Ależ nie, nie.. jestem ciekawa, jaką jeszcze bzdurę zdołasz wymyślić, zanim z nudów się upiję - oznajmiła, przysuwając do siebie pełny kieliszek.
Jej urodzie dorównywała też złośliwość, ale Naharys nie zraził się tym. Chwycił za butelkę czystej i nalał sobie do kieliszka.
— Pozwól, że utrzymam cię w błogiej niewiedzy - podjął po chwili, unosząc kieliszek w górę. — Za nasze spotkanie.
— Nie pochlebiaj sobie - oznajmiła wadera i zbliżyła kieliszek do ust. Opróżniła go dwoma łykami, zadrżała gwałtownie, zapewne zniesmaczona ostrym, gorzkim smakiem. Naharys przełknął swoją kolejkę bez najmniejszego grymasu. Lata doświadczenia i praktyki dawały o sobie znać.
— Gdzież bym śmiał sobie pochlebiać. Po prostu przyjemnie mi jest popatrzeć, jak się słodko puszysz.
— Odszczekaj to! - burknęła wadera, przysuwając do siebie butelkę — Wcale się nie puszę...
— Hau, hau - parsknął Naharys, ignorując zdziwione spojrzenia klienteli. — Napij się jeszcze. Może pijana będziesz przyjemniejsza.
— Śnij dalej.
— Patrząc na twoje oczy, wydaje mi się, że to piękny sen. — Wzniósł kieliszek w górę. — Za twoje oczy. Poza tym, nie poznałem twojego imienia. Mów mi Naharys, albo Zadufany w sobie Laluś, jak wcześniej wspomniałaś.
— Luma - odparła i opróżniła kolejny kieliszek. — Żadnych skróceń ani pomyłek. Chyba, że jesteś na tyle głupi, że nie zdołasz zapamiętać tak krótkiego imienia.
— Nie martw się o moją pamięć. Jest ostra, jak żyleta - z tymi słowy, zbliżył swój do ust, puszczając jednocześnie do Lumy perskie oczko. 

<Luma?>
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 1013
Ilość zdobytych PD: 507 PD + 100 PD  + 30% ~ 152 PD
Łącznie: 759 PD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz